Płazińce
Księga Gości - Przeglądanie    |    Księga Gości - Dopisywanie
Strona główna


Mapa strony:   Choroby paletek  |  Gyrodatyloza



Gyrodaktyloza i Daktylogyroza


Jest to choroba skóry i skrzeli ryb wywoływana przez płazińce gromady Monogene, rodzaju Tetraonchus, Dactylogyrus i Gyrodactylus. Są to pasożyty które bardzo dobrze czują się w warunkach akwariowych. Źródłem zarażenia mogą być nowo nabyte ryby jak i również żywy pokarm odławiany w zbiornikach zarybionych. Pasożyty te wyglądają bardzo podobnie i można je z łatwością wykryć za pomocą badania mikroskopowego. Lecz już stwierdzenie z jakim rodzajem mamy do czynienia nie jest takie łatwe. Pasożyty te są zbudowane w ten sposób że na jednym końcu mają aparat czepny składający się z wieńca hakowego a na przeciwnym przyssawkę która rozpoczyna przewód pokarmowy. A tak wyglądają na rysunku.

Pasożyty Gyrodactylus


Płazińce Dactylogyrus i Tetraonchus są jajorodne i po złożeniu jaj giną. Larwy po wydobyciu się z jaja poszukują żywiciela (ryby), a o to w naszym akwarium już nie jest trudno (przerybienie zbiornika sprzyja temu procesowi). Larwy w środowisku wodnym bez żywiciela są w stanie przeżyć od 6 do 24 godzin. Jeżeli napotkają w tym czasie rybę to rozpoczynają swój cykl rozwojowy. Długość cyklu rozwojowego zależy od temperatury wody, i tutaj napotykamy największy problem. Ale o tym później.

Płazińce Gyrodactylus są żyworodne. Od wytworzenia jaj do wylęgnięcia się larwy w zależności od temperatury wody upływa od 36 godzin do 5 dni, i tu napotykamy kolejny kłopot. Ale o tym również później. Inwazyjna larwa w środowisku wodnym może żyć kilka dni, jeżeli w tym czasie nie znajdą żywiciela to giną. Właściwość tę możemy wykorzystać do odkażenia akwarium po odłowieniu ryb, nie musimy stosować metody chemicznej .

Pasożyty te przy masowej inwazji powodują, że ryby zaczynają słabo pobierać pokarm, przez co stają się jeszcze bardziej osłabione, czego ostateczną konsekwencją jest odejśce.
Rozpoznanie tej choroby jest bardzo łatwe za pomocą mikroskopu. Tak wyglądają te pasożyty pod mikroskopem.

Pasożyty Gyrodactylus - obraz mikroskopowy


Aby przeprowadzić badanie nie musimy nawet wyławiać ryby z wody, wystarczy dobrze ją obserwować. Polega to na tym że ryby zarażone chcąc się pozbyć nagromadzonego śluzu w skrzelach zaczynają gwałtownie przymykać i otwierać pokrywy skrzelowe. Wówczas musimy się przyjżeć czy nie wydostał się na zewnątrz śluz, który za pomocą kroplomierza (do kupienia w aptece) wyciągamy z wody. Tak pobrany śluz jest idealnym materiałem do badania. Czasami spotykam się z informacją, że pasożyty te są widoczne gołym okiem, ewentualnie po lupą. Ja nigdy nie widziałem ich nie uzbrojonym okiem, mimo, że pod mikroskopem były bardzo dobrze widoczne. Tylko mikroskop daje taką możliwość. Obserwując pobrany śluz pod mikroskopem można znaleźć zawsze kilka osobników. Bardzo ładnie widać je przy powiększeniu 200x i więcej.

Niestety nie wszyscy mają dostęp do mikroskopu. Wówczas pozostaje nam znowu ocena na oko. Jest to oczywiście mało pewna metoda, ale można spróbować. Ja zauważyłem, że ryby zarażone tymi pasożytami często oddychają jedno stronie, czyli jeden płat skrzelowy zamknięty całkowicie, a drugi nienaturalnie szeroko otwierany. Ryby pokrywają się miejscami śluzem, ale nie jest go tak dużo jak przy zarażeniu Trichodinozą. Często trzepoczą płetwami jak i również całym ciałem. Ocierają się o elementy akwarium i o rośliny, wykonują bardzo szybkie zrywy do przodu starając zrzucić z siebie pasożyty (brak rąk aby się podrapać). Czasami widać jak dają się oskubywać innym rybom - fajnie to wygląda (prawie jak na filmach o rafie koralowej, lecz nigdy nie trwa to długo).

Ryby zarażone tymi pasożytami trzymane w dobrych warunkach i w akwarium nie przerybionym mogą cieszyć się dobrą kondycją i możemy nawet nie wiedzieć, że choroba jest w akwarium.

Niestety pasożyty te sprawiają nam wiele kłopotów przy leczeniu. Według mnie choroby tej bardzo trudno jest się pozbyć. Powodem jest właśnie brak precyzyjnych danych o długości cyklu wylęgania się jaj w stosunku do temperatury wody. Przez to bardzo trudno jest trafić w odpowiedni czas z podaniem drugiej dawki lekarstwa, a drugą dawkę musimy podać gdyż przyroda zatroszczyła się o to aby wszystkie organizmy żywe miały szanse na przeżycie. Na nasze nieszczęście jaja są tak zbudowane aby wytrzymały niekorzystne warunki, jakie panują po podaniu leku. Z drugą dawką niestety musimy trafić, zanim wykluty pasożyt dojrzeje i złoży kolejne jaja, a to już nie jest takie proste. Złożenie kolejnych jaj przez dojrzałego pasożyta sprawia, że przeprowadzona kuracja lecznicza zakończy się porażką, mimo podania drugiej dawki leku. Dobrym sposobem na zwiększenie skuteczności leczenia jest zastosowanie lampy UV między kolejnymi dawkami leku. Oczywiście i to nie daje nam 100% pewności na całkowite pozbycie się pasożytów, ale może być pomocne podczas leczenia.

W dużych hodowlach paletek problem chorób chyba nie istnieje, gdyż jak się czyta, to oni wymieniają raz dziennie całą objętość akwarium, a czasami nawet dwa razy. W takich warunkach żaden pasożyt nie może odbyć całego cyklu rozwojowego i choroba samoistnie zanika. Niestety my nie jesteśmy w stanie sobie na to pozwolić, dlatego musimy zastosować dostępne lekarstwa.

Do zwalczania tej choroby możemy użyć kilku leków:
Firma Tetra proponuje nam lek o nazwie General Tonik
Firma Sera lek Mycopur z jednoczesnym zastosowaniem Ectopuru
Firma Zoolek lek Capifos
Firma Zoomedica Frickhinger lek Gyrotox, możemy go dostać w sklepach gdzie prowadzona jest sprzedaż produktów firmy Tetra

Wszystkie te leki należy stosować zgodnie z instrukcją producenta.

Lekarstwo firmy Zoolek możemy zastosować w podwójnej dawce niż zalecana, niektórzy zalecają dawki jeszcze większe. Nasze Paletki powinny to znieść bez kłopotów, lecz już glonojady z rodziny zbrojników nie przeżyją tej kuracji. Musimy je wówczas odłowić i zastosować inne lekarstwo. Glonojady są bardzo wrażliwe na Trichlorofon, który jest głównym składnikiem tego lekarstwa. Przy zastosowaniu tego leku możemy się jednocześnie pozbyć nicieni, gdyż do ich zwalczania używany jest właśnie Trichlorofon.

Możemy również zastosować inne lekarstwa które mają w składzie substancje czynną - Trichlorofon. Takimi lekarstwami są Masoten i Foschlor. Oczywiście musimy wówczas znać procentowy skład substancji czynnej, czyli Trichlorofonu. Przy zastosowaniu tej substancji należy według książki pana Jerzego Antychowicza "Choroby ryb akwariowych" zastosować dawkę 0,25-1mg/l wody, kąpiel przez trzy dni w temperaturze 20-28 stopni, a kolejną dawkę podać po sześciu dniach.

Kolejną substancją jaką możemy zastosować jest formalina w stężeniu 0,01-0,1ml/l wody i wówczas kąpiel może trwać do 45min.
Przy zastosowaniu Gyrotoxu producent zaleca podanie drugiej dawki po 10-12 dniach. Nie wolno stosować leku przy twardości węglanowej poniżej 10, a odczyn poniżej 7,5pH. Należy również wstrzymać nawożenie dwutlenkiem węgla.

Jak widać są różne zalecenia co do podania drugiej dawki. Ja stosowałem podanie drugiej dawki i po tygodniu i po 10 dniach jak i również po 12 dniach i muszę powiedzieć że nigdy nie udało mi się pozbyć zupełnie tego pasożyta.

W październiku 2002 podjąłem decyzje o jeszcze jednej próbie pozbycia się tej przykrej choroby. Niestety, muszę stwierdzić, że i tym razem się nie udało, szkoda było tylko wydawać pieniądze, a miałem nadzieję że może teraz się uda. Tym razem spróbowałem lekarstwa firmy Sera o nazwie Mycopur w połączeniu z Ectopur. Producent zaleca podanie przez trzy dni z rzędu 1ml leku na każde 20 litrów wody, przy jednoczesnym podaniu pierwszego dnia jednej łyżeczki od herbaty Sera Ectopur (ok. 5 g na 25 litrów wody). W ulotce nie ma nic na temat podania drugiej dawki. Lek podałem zgodnie z tymi zaleceniami i muszę powiedzieć że w czasie tych trzech dni ryby cały czas starały się pozbyć pasożytów które przebywały na skórze, jak i w skrzelach (ryby co jakiś czas wykonują faliste drgawki i ocierają się o rośliny). Postanowiłem jeszcze jeden dzień odczekać z częściową podmianą wody i włożeniem węgla aktywnego do filtra. Tym razem drugą dawkę leku podałem po ośmiu dniach, licząc od dnia rozpoczęcia leczenia. I znowu - trzy dni w lekarstwie - zgodnie z zaleceniami w instrukcji. Muszę w tym miejscu powiedzieć, że bardzo się zdenerwowałem gdy zobaczyłem jak moje ryby ocierają się nadal. W czwartym dniu za pomocą pipetki złapałem śluz który unosił się w wodzie i jak myślicie co zobaczyłem pod mikroskopem. Oczywiście dobrze czującego się pasożyta. Było ich kilka i wcale nie wyglądały na przytrute lekarstwem, wręcz przeciwnie. Wyglądały na całkiem zdrowe i gotowe do zaatakowania kolejnej ofiary. W tym momencie zdecydowałem się nie przerywać kuracji, tylko spróbować podać kolejną zalecaną dawkę w celu wydłużeniu czasu leczenia. Myślałem, że w ten sposób pozbędę się wszystkich pasożytów, łącznie z tymi które jeszcze nie wykluły się z jaj. Kurację przedłużyłem o trzy dni. Siódmego dnia postanowiłem przerwać leczenie z obawy o zdrowie paletek. Ryby zaczęły czuć się gorzej, a drgawki i faliste ruchy i tak nie ustąpiły. Jedyny efekt jaki osiągnąłem to wzbogaciłem firmę Sera, bo moje ryby jak miały pasożyta, tak mają go nadal (badanie mikroskopowe prawdę ci powie). Być może winę za niepowodzenie ponoszą rośliny w akwarium, które powodują, że lekarstwo zbyt szybko traci swoją aktywność, lecz na temat roślin nic w ulotce nie ma.

Chciałbym również zwrócić uwagę na lekarstwo firmy Zoomedica Frickhinger Gyrotox. Stosując ten lek musimy ściśle zastosować się do zaleceń producenta czyli: twardość wody powyżej 10 stopni, pH powyżej 7,5 i zaprzestanie stosowania CO2. Ostatnio mój znajomy nie zastosował się do tych warunków i musiał przyglądać się, jak trzynaście paletek w krótkim czasie (pół dnia) opuściło świat żywych ryb, a były to ryby bardzo wyrośnięte. Znam również przypadki gdzie warunki zostały spełnione, a mimo to ryby odeszły. Spotkało to moich trzech kolegów. Po moich przemyśleniach na temat tych szybkich zejść, nasunął mi się tylko jeden wniosek. Przed przystąpieniem do leczenia tym lekarstwem, musimy być pewni, że nasze ryby nie są zarażone innym pasożytem. Chodzi o chorobę Trichodinoza. Jak ją leczyć przeczytacie w dziale o tej chorobie.

I wreszcie chciałem się z Wami podzielić informacją jak w końcu poradziłem sobie z pasożytami Dactylogyrus i Gyrodactylus - przeczytajcie o tym tutaj!

Dla bardzo dociekliwych postanowiłem zamieść parę zdań i fotografii na temat Gyrodaktylusa przesłanych przez jednego z internautów:

Witam.
Z uwagi na to, że gyrodactylus jest tematem mojej pracy magisterskiej, przesyłam kilka zdjęć tego pasożyta, które własnoręcznie wykonałem. Obecnie zbieram materiał w celu wykonania molekularnych badań.( .... ) Na świecie istnieje wiele tysięcy gatunków tego pasożyta. Ponieważ różnią się one patogennością w stosunku do określonych gatunków ryb, określenie gatunków tego pasożyta jest rzeczą bardzo istotną. Nie wiem czy orientujecie się, ale w latach pięćdziesiątych Gyrodactylus wybił prawie całą populację łososi w Norwegii, od tego momentu rozpoczęły się szersze badania (wiadomo , że skutek ekonomiczny tego zdarzenia był ogromny).
Jak wspomniałem wyżej określony gatunek Gyrodactylus zaraża zazwyczaj określone garunki ryb - a w stosunku do innych nie ma patogenności (być może przez barierę immunologiczną jaką wytwarza ryba - do końca nie wiadomo). Niektóre gatunki można odróżnić od siebie morfologicznie poprzez budowę, kształt i wielkośc haków (opisthohaptorów), lecz większość jest na oko nierozróżnialna.
Na szczęście tu z pomocą przychodzi nowoczesna biologia molekularna, która umożliwia badanie DNA. Myślę, że zdjęcia, które załączam mogłyby być dodatkiem do strony - jako ciekawostka, bo naprawdę pod dużym powiększeniem pasożyt ten wygląda niesamowicie. Wszytkie zdjęcia to jeden gatunek - Gyrodactylus arcuatus. Pasożyty zostały zebrane z Ciernika (Gasterostus aculeatus) z Marwej Wisły w Gdańsku-Sobieszewie.

Pozdrawiam
Michał Tryzna

Pasożyty Gyrodactylus - obraz mikroskopowy Pasożyty Gyrodactylus - obraz mikroskopowy

Pasożyty Gyrodactylus - obraz mikroskopowy Pasożyty Gyrodactylus - obraz mikroskopowy

Pasożyty Gyrodactylus - obraz mikroskopowy



| Orzęski Trichodina... | Płazińce-Gyrodaktyloza... | Dziurawica-Hexamitoza...